niedziela, 8 kwietnia 2018

46 lat minęło jak jeden dzień! Teraz dopiero czuję smak życia ♥

Tak, minęło już 46 lat mojego życia.

I wszystkie było potrzebne. Dobre i złe. Te złe mnie ukształtowały a te dobre dały ukojenie i radość.

Córka zrobiła mi sesję w plenerze 😀 Super sesja!

Nieskromnie powiem, że jak na 46 lat to niezła ze mnie laska.






Kocham to moje życie jak wariatka!!!

Czasami nie jest dobrze, ale dzięki terapii to wszystko ogarniam. Posmucę się chwilę, pójdę "na kije", wychodzę, czasami popłaczę, zabluzgam, obejrzę niezły film w domu, pójdę do kina, wyjadę do teatru i...

CIESZĘ SIĘ ŻYCIEM!!!!

Niezłe te zdjęcia ♥

Mam bardzo zdolną córkę



środa, 31 stycznia 2018

Slow love – slow life… Ponad wszystko slow

Nie, nie będzie  o sztuce uważności i o zwolnieniu tępa życia. Będzie fragment książki, który ostatnio czytam.
„Dostrzegam powab założenia bloga, po to tylko, żeby usłyszeć swój własny głos, lecz obawiam się, że z moją depresją byłby to dźwięk, gdy tylko jedna ręka klaszcze. Przerażona utratą kontaktu ze światem, zaczynam spędzać długie godziny w internecie. Jestem na bieżąco z grupą blogerów, których z wolna postrzegam jako nowych kolegów i koleżanki. Czytać ich wpisy to jakby wejść do sali konferencyjnej na kilka chwil przed rozpoczęciem obrad: każdy ma jakąś opinię na temat bieżących spraw. Ego i osobowości skrzą się i zawierają w tym dostępnym dla każdych spektaklu, który śledzę na moim ekranie. A co jest najlepsze? Nie będzie żadnych obrad! Można skasować, przejść dalej, zignorować, krzyczeć, rzucać czym popadnie, a i tak nikt cię nie zobaczy. Problem, jaki mam z moją nową społecznością blogerów jest taki, że brakuje mi skupienia, nie ma zakresu tematyczności, nie ma narracji, nie ma sensu, Nie sposób przystanąć. Wszystko jest dygresją do wszystkiego. Mój umysł zaczyna działać w poszatkowany sposób, zapalając się, ilekroć trafi na coś interesującego, i porzucając to nim zdołam się skoncentrować. Już nie myślę jasno. Stałam się blog-mózgowcem.
Nieuchronnie przemieniam się w internetowego trolla. (…)” (s. 51)
Smutek tego świata to cień jedynie,
za nim, lecz wciąż w zasięgu ręki,
radość się skrywa.
Wybierz radość.
Fra Giovanni Giocondo
Fragment pochodzi z książki „Slow love – Jak straciłam pracę, włożyłam piżamę i znalazłam szczęście” Dominique Browning, Świat Książki Warszawa 2014
 
„Każdego dnia, gdy tylko się obudzisz, pomyśl: jestem szczęśliwy żyjąc kolejny dzień. Wiodę bardzo cenne ludzkie życie i nie zamierzam go zmarnować. Użyję całej swojej energii, aby się rozwijać i dzielić sercem z innymi, aby osiągnąć oświecenie z korzyścią dla wszystkich istnień. Będę kierował życzliwe myśli w kierunku innych. Nie będę pielęgnował złości ani złych myśli o sobie lub innych. Będę pożytkiem dla ludzi tak dużym, jak to tylko możliwe.” 
XIV Dalajlama

Oto jak powstajemy – mocni jak huragan!



Oto jak powstajemy – mocni jak huragan!




Jestem narodem
Jestem milionem twarzy zebranych razem, stworzonych dla podniesienia się
Jestem żołnierzem, nie poddam się
Wiara jest jak ogień, który nigdy do cna się nie wypali
(Kto zamierza powstać, kto zamierza walczyć?)
Głos niewysłuchanych
(Kto zamierza przerwać te łańcuchy i kłamstwa?)
Miłość jest odpowiedzią
Muszę mówić o tym, wierzyć w to, oto, jak się w środku czuję
Ja nie mogę, nie potrafię siedzieć tutaj cicho.
[Wstęp do Refrenu]
Możesz wziąć moje serce, możesz wziąć mój oddech
Kiedy wyrwiesz je z mojej zimnej, martwej piersi
[Refren]
Oto jak powstajemy
Mocni jak huragan, głośniejsi niż pociąg towarowy
Oto jak powstaniemy
Serce bije szybciej, zdaje się grzmieć
Magicznie, niezmiennie; nazwij mnie fanatykiem
To nasz świat, oni nigdy nie będą go mieć
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć
[Zwrotka 2]
Hej, słyszysz mnie? Hej, słuchasz?
Spanie pośród cieni może być tworzeniem historii
Przejdź przez ogień, przejdź po wodzie
Zwykłeś być niewolnikiem, ale teraz jesteś pogromcą
[Wstęp do Refrenu]
Mogą wziąć moje serce, mogą wziąć mój oddech
Kiedy wyrwą je z mojej zimnej, martwej piersi
[Refren]
Oto jak powstajemy
Mocni jak huragan, głośniejsi niż pociąg towarowy
Oto jak powstajemy
Serce bije szybciej, zdaje się grzmieć
Magicznie, niezmiennie; nazwij mnie fanatykiem
To nasz świat, oni nigdy nie będą go mieć
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć
W górę, w górę, w górę, w górę, w górę,
My powstajemy w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
Głos niewysłuchanych
Podnosi się w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
My powstajemy w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
Miłość jest odpowiedzią
Podnosi się w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
My powstajemy w górę, w górę, w górę, w górę, w górę
Miłość jest odpowiedzią
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć
[Refren]
Oto jak powstajemy
Mocni jak huragan, głośniejsi niż pociąg towarowy
Oto jak powstajemy
Serce bije szybciej, zdaje się grzmieć
Magicznie, niezmiennie; nazwij mnie fanatykiem
To nasz świat, oni nigdy nie będą go mieć
Oto jak powstajemy
To nasz opór, nie możesz nas odeprzeć
I to tyle w tym temacie.
Ostro!!!
Skillet – chrześcijańska grupa rockowa, pochodząca z Memphis w stanie Tennessee w USA, utworzona w 1996 roku. Zespół składa się z 4 osób: John Cooper, Korey Cooper, Seth Morrison, Jen Ledger.
Wow! Chrześcijańska!!!! grupa rockowa. No, ładnie. Zamiast łagodnie śpiewać o Jezusie dają czadu!! Lubię to!
Lubię czasami sobie posłuchać takiej muzy. Bardzo! Nich krzyczą!!!!!

wtorek, 23 stycznia 2018

Nie każdy uśmiech jest dowodem szczęścia. Bycie miłym to…

No i kupiłam! Kupiłam ją! Nie, nie chodzi o najpiękniejszą sukienkę czy nową parę przepięknych bucików! O nie!
www.charaktery.eu
Przede mną leży nabytek o którym jest ostatnio głośno – czyli książka Jacqui Marson „Bycie miłym to przekleństwo”. Wiem, że to przekleństwo. To, że jestem z gatunku „miłych” wiem nie od dziś. Przyklejony uśmiech do twarzy w każdej sytuacji. Jestem zła, w środku buzuje gniew a na ustach uśmiech. W oczach łzy, ale na ustach uśmiech. Nie zgadzam się na jakieś zachowanie, na obraźliwe słowa, na to żeby ktoś zajmował mój cenny czas, ale UŚMIECH. Przestępuję z nogi na nogę, zerkam na zegarek, krzywię się, spoglądam w dal, ale… no wiecie już co, to na uś… ech… Właśnie z piersi wyrywa się westchnienie. Ech… w mordę jeża. A gdyby tak zacząć krzyczeć, zabluzgać szpetnie, „przylutować” w te okropną facjatę – tylko czyją? Moją czy tego rozmówcy, z którym się nie zgadzam? Ale nie, tak nie można, przecież trzeba być miłym…
W wyobraźni pojawia się mała, grubiutka dziewczynka z mysimi warkoczykami. Ma pięć, może sześć lat. Uczy się żyć. Wszędzie jej pełno. Obserwuje swoich rodziców, przebywa z rodzeństwem. Kiedy zaczyna się zachowywać za głośno mama mówi: nie kłóć się, oddaj tę zabawkę siostrze/bratu, ustąp, pomóż, słuchaj mnie w końcu, jaka ty jesteś głupia, itp. Kiedy mała udaje, że nie słyszy wtedy dobiega ją krzyk: jesteś okropna, tak nie można, trzeba się dzielić, trzeba ustąpić, oni są starsi, oni są młodsi, itp. Dobra siostra zawsze pomaga, wspiera, nie krzyczy, dzieli się, NIE MA SWOJEGO ZDANIA, bo jest cieniem innego rodzeństwa i posłuszną córeczką. W oczach łzy a na buzi uśmiech, bo mama się nie myli, jest autorytetem, wzorem, tak głośno krzyczy i ma twardą rękę. Więc lepszy unik niż bolesny klaps, albo łzy w jej oczach i wyrzut w słowach: „Widzisz do czego mnie doprowadziłaś, znów przez ciebie płaczę. I tak mam ciężko a ty zamiast mi pomóc jeszcze przeszkadzasz”.
Mała dziewczynka prosi tatusia siedzącego przed telewizorem:
- Tatusiu chcę siku. W tamtym pokoju jest ciemno. Proszę, chodź ze mną! Proszę! – zbliża się ostrożnie do ojca – Tatusiu!
- Czeegoo!! – wrzeszczy rozgniewany ojciec – Czego chcesz!!! Nie przeszkadzaj!! – i padają niecenzuralne słowa zakończone zdaniem – z gnojami tylko same problemy!
Mała stoi struchlała ze strachu a dookoła maleńkich stópek rośnie mokra kałuża. Po buzi płyną łzy. Ojciec nie zwraca uwagi na „gnoja” a ona patrzy na niego szeroko otwartymi oczami, w których maluje się mieszanka strachu, bólu i czci dla „tatusia”, bo tatuś ją kocha a ona przeszkadza mu oglądać telewizję… Ona jest taka niedobra… Mała rośnie i staje się dorosła. Ziarno zasiane w dzieciństwie „plonuje” w dorosłości. Nauki rodziców płynące z ich postępowaniem nie poszły w las. Rodziców już dawno z nią nie ma, ale ona w dalszym ciągu boi się mieć własne zdanie, bo nie można nikogo denerwować, trzeba być uległym i uśmiechniętym, bo jak kogoś zdenerwuje to … A ona tak chce być kochana i czuć się potrzebna.
Tak. Bycie miłym to przekleństwo.  Przekleństwo uśmiechniętej „japy”. Mili nie potrafią reagować „umiarkowanie”. Jest albo „cud, miód” albo agresja. Agresja nie w sensie przemocy fizycznej, ale krzyku, w którym dominują wulgaryzmy. Ich emocjonalność to kocioł przykryty szczelnie pokrywą. Z zewnątrz piękna emalia, ale w środku się gotuje. Wytwarza się ciśnienie, które od czasu do czasu „zrzuca” pokrywę i wyłazi wrzeszczący, wulgarny, rozgniewany potworek, który z miłym nie ma nic wspólnego. I w tym momencie Jacqui Marson, czyli autorka książki przybywa z odsieczą i uczy w jaki sposób „uchylać” pokrywę powoli, aby „para” wydobywała się w sposób kontrolowany i nie robiła nikomu krzywdy. W książce jest mnóstwo wskazówek jak postępować, ćwiczeń, podpowiedzi jak panować nad „byciem miłym”.
A teraz ciekawostka. O czym świadczy, albo nie, inaczej – w jaki sposób ludzie odbierają uśmiech stale przyklejony do twarzy? Większość powie to: że jesteśmy mili, przychylni, pozytywni i wszyscy nas wtedy lubią! Otóż nie! Autorka książki tak to tłumaczy: Ewolucjonizm wskazuje na naczelnych (czyli małpy) jako protoplastów rodzaju ludzkiego. Co oznacza u małp człekokształtnych pokazanie uzębienia? Ni mniej ni więcej tylko: Wycofuję się! Nie jestem groźny! Uśmiech z pokazanymi zębami wcale nie oznacza radości. Może oznaczać strach. Uśmiech samymi wargami, bez odsłaniania zębów oznacza nawet poddaństwo. Atawizm przeniesiony na ludzi. No i wiadomo dlaczego ludzi uśmiechniętych postrzegamy jako słabszych, niekompetentnych, zagubionych, mniej ważnych. W niektórych sytuacjach lepiej się nie uśmiechać (i nie chodzi tu o pogrzeb), bo to będzie oznaką naszej słabości, niekompetencji i wycofania. Rada szczególnie ważna dla młodych nauczycieli „Nigdy nie uśmiechaj się przed Bożym Narodzeniem!” W pierwszym semestrze należy pokazać bardziej asertywną, ostrzejszą wersję siebie, aby zdobyć autorytet i szacunek. A później, w drugim semestrze można już spróbować być sobą i częściej się uśmiechać. Działa!!
Nasz uśmiech nikogo nie zmieni. Nie wpłynie cudownie na czyjeś postępowanie, niestety nie ma się co oszukiwać. Cudów nie ma! Sami też nie zmieniamy się od razu, ale ewoluujemy stopniowo, po trochu. Jest to ciężka, mozolna praca nad przemianą SIEBIE.
Oglądamy mnóstwo filmów, w których następuje cudowna, nagła przemiana kogoś. Ktoś był zły i nagle przeżywa moment oświecenia, cud i zmienia się diametralnie. Fabryka snów Hollywood nazywa to „klamrą odkupienia” i filmy z taką właśnie klamrą mają największą oglądalność. Na czym to polega? Klasyczna historia: chłopak spotyka dziewczynę, chłopak traci dziewczynę i w końcu ją odzyskuje. Odkupienie polega na tym, że jeden z bohaterów albo oboje diametralnie się zmieniają, bardzo często mają jakiś przebłysk w głowie, chwilę oświecenia czy zrozumienia, co doprowadza do szczęśliwego zakończenia. Film jest filmem a życie życiem. Jedyna prawdziwa zmiana postępowania jest tylko taka, którą wprowadzimy świadomie. Nie oczekujmy od innych, że staną się tacy, jakimi byśmy chcieli, żeby byli. To się nie uda!
Autorka podaje Kartę Osobistych Praw Podstawowych. Oto one:
  • Mam prawo wyrażać własne uczucia.
  • Mam prawo być sobą.
  • Mam prawo odmawiać.
  • Mam prawo do błędów.
  • Mam prawo do zmiany zdania.
  • Mam prawo powiedzieć, że czegoś nie rozumiem.
  • Mam prawo nie czuć się odpowiedzialna za problemy innych dorosłych.
  • Mam prawo stawiać siebie na pierwszym miejscu.
  • Mam prawo nie być zależną od aprobaty innych.

I teraz parę praktycznych metod, aby podkreślić ważność własnej osoby:
  • Zaneguj własne krytyczne myśli i dawne zasady.
  • Osłabiaj wewnętrzne głosy krytyczne.
  • Przestań mówić „muszę” i zamień je na „chcę” lub „mogę”

Tak wiele treści a książki nie doczytałam jeszcze do końca.  Marson podkreśla też wielkie znaczenie mowy ciała w kontaktach z innymi, ale o tym później. Na dzisiaj to i tak dużo…
Na podstawie książki Jacqui Marson „Bycie miłym to przekleństwo. Jak nauczyć się asertywności i z łatwością mówić nie.” Muza S.A. Warszawa 2015.
Fragment książki do przeczytania na stronie Charaktery.eu
 Kiedyś zrobiłam wpis o „Trzech dobrych rzeczach na dzień” – okazało się, że porada pochodzi z książki „Bycie miłym to przekleństwo”.  :-D

„Jak uwolnić się od bolesnej przeszłości?” Książka kontra życie.


Twoje przyszłe zachowanie będzie oparte na twoich dzisiejszych czynach. To, co robisz dzisiaj, jutro stanie się przeszłością. Oto pewna technika zmiany negatywnego myślenia o sobie.


Carol rozpoczyna dziesiąty rok terapii. Miała nieszczęśliwe dzieciństwo, a spowodowała to dominująca postawa ojca i „męczeństwo” matki. Będąc jedyną dziewczynką w rodzinie, w wieku pięciu lat doszła do przekonania, że jej bracia są bardziej kochani i szanowani przez rodziców, natomiast ona jest zaniedbywana i ignorowana. Narzeka, że jej bracia rzadko byli dla niej mili. „Prawdopodobnie nigdy nie zapomnę tych przeżyć „, stwierdziła. Ma czterdzieści trzy lata.
Z psychologicznego punktu widzenia, wczesne lata naszego życia oraz wyposażenie genetyczne są podstawą rozwoju naszej osobowości. Wydarzenia z dzieciństwa mogą mieć wyraźny wpływ na dorosłość i skłonność do powtarzania wciąż tych samych wzorców zachowań. Większość z nich nie musi jednak zamykać nas w przeszłości, chyba że im na to pozwolimy, opierając się wciąż na tych samych schematach.

Carol pozwoliła przeszłości zdobyć nad sobą ogromną władzę, nie rozumiejąc, że to, co było, już odeszło i nie ma magicznego wpływu na teraźniejszość czy przyszłość. Jako dziecko Carol nie potrafiła przeciwstawić się swemu dominującemu ojcu tyranowi. Po trzydziestu latach wciąż czuje, że musi się mu podporządkowywać.

Wiele osób wychowanych w domach o złej atmosferze długo jeszcze czuje się bezsilnymi i złymi. Dwudziestotrzyletnia Becky ujęła to w ten sposób: „Jak miałabym kiedykolwiek poczuć się dobrze lub dobrze o sobie pomyśleć? Mimo wszystko jestem dzieckiem alkoholika! Również ci, którzy jako dzieci byli stale bici lub molestowani seksualnie, często stają się więźniami własnej przeszłości.

Ludzie jednakże mogą wymazać szkodliwe efekty przeszłości. Istnieją dowody, iż nawet w najbardziej skrajnych przypadkach nie musisz pozostawać bezsilną ofiarą minionych wydarzeń, zwłaszcza jeżeli znajdzie się oddaną i profesjonalną pomoc. Niektóre nawyki i uczucia mogą być trudne do przezwyciężenia – trudne, ale nie niemożliwe. Zawsze jest nadzieja.

Jeżeli, tak jak Carol, nie walczysz z błędnymi wyobrażeniami o sobie, lecz uznajesz je za prawdę, to nie uda ci się uwolnić od bolesnej przeszłości. Musisz nauczyć się nowych sposobów rozwiązywania problemów tu i teraz, by przezwyciężyć stare „prawdy” i wyobrażenia.
Jeżeli jako dziecko byłeś poniżany, twój umysł przechowuje wszystkie tamte upokorzenia i regularnie je odtwarza. Rezultatem tego negatywnego „kodowania”, są przede wszystkim negatywne uczucia. Zmiana zabarwienia owego „kodu” z negatywnego na pozytywne istotnie pomaga zmienić również uczucia negatywne w pozytywne. Jedna z najbardziej skutecznych form psychoterapii, terapia poznawcza, w dużym stopniu opiera się na założeniu o silnym wpływie sposobu, w jaki ujmujemy rzeczywistość. Jeśli powtarzasz sobie wystarczająco często, że coś się nie uda, to prawdopodobnie tak będzie, a przynajmniej będziesz czuł, że się nie uda, zanim nawet spróbujesz. Lecz jeśli powiesz sobie, że podołasz trudnościom, to ogromnie zwiększysz szanse powodzenia. Zbyt proste? Być może. Jednak pozytywne przekonania w dużym stopniu wpływają na pozytywne uczucia, zwłaszcza wtedy, gdy towarzyszą im rozważne próby realizacji pragnień.

Oto pewna technika zmiany negatywnego myślenia o sobie. Najpierw spiszcie wszystkie upokorzenia, których doznaliście i które możecie sobie przypomnieć.

Następnie, rozważając je wszystkie jedno po drugim, sprawdźcie ich sensowność. Zobaczmy, czy istnieją dla nich jakieś faktyczne podstawy. To ćwiczenie zabiera trochę czasu i wysiłku, lecz taki powrót do przeszłości i przewartościowanie jej jest tym, co może doprowadzić do zmian. Nawet jeśli kiedyś robiłeś głupie, szkodliwe czy lekkomyślne rzeczy, nie znaczy to, że jesteś głupią, szkodliwą czy lekkomyślną osobą.

Zwróć uwagę na sytuację, kiedy przypisujesz sobie negatywne cechy: „Psuję wszystko, do czego się zabiorę!”, „Po co się starać? Nic nie potrafię zrobić dobrze!”, „Jestem kompletnym idiotą!”, „Zupełnie się do tego nie nadaję!”, „Nie zasługuję na to, aby być szczęśliwym!”. Zastępuj takie negatywne oceny, stale powtarzanymi pozytywnymi określeniami: „Jestem całkiem bystry”, „Dobrze sobie radzę”, „Jestem dobrym sprzedawcą”, „Mogę być interesujący i bardzo zabawny”, „Mam nadzieję, że mi się uda, lecz nawet jeśli nie, to jakoś sobie poradzę”. Dbaj o to, aby te pozytywne uwagi były prawdziwe – okłamywanie się nie pomoże – unikaj jednak nadmiernej samokrytyki i skup się na jaśniejszych stronach rzeczywistości.
Ponadto, aby przeciwdziałać negatywnemu kodowaniu, energicznie zwalczaj przekonanie, że jesteś na zawsze więźniem własnej przeszłości. Skutecznym na to sposobem jest powrót do konkretnych nieszczęśliwych doświadczeń z dzieciństwa, kiedy jest się głęboko zrelaksowanym. Spróbuj powtarzać sobie na przykład następujące stwierdzenia: „To jest już tylko dawno miniona historia. Teraz jestem już dorosły”. Możesz także spróbować technik wizualizacji. Wyobraź sobie bolesne zdarzenia z dzieciństwa i przywołaj obraz osób, które cię skrzywdziły i upokorzyły. Ćwiczenia te, powtarzane regularnie, często łagodzą ból minionego cierpienia.

Twoje przyszłe zachowanie będzie oparte na twoich dzisiejszych czynach. To, co robisz dzisiaj, jutro stanie się przeszłością. Połączenie aktywnej refleksji, wizualizacji i dodatkowo jeszcze skutecznych działań (np. wymuszanie na sobie dojrzałych zachowań asertywnych, nawet jeżeli ze strachu drżą ci kolana) może uwolnić od udręk przeszłości. Jeżeli z czasem konsekwentnie zamienisz negatywną samokrytykę na pozytywną samoakceptację i będziesz ćwiczyć asertywność, ten nowy sposób myślenia i działania stanie się integralną częścią twojej osobowości. Zmienisz też minione porażki na teraźniejsze i przyszłe powodzenie.
Zapamiętaj!

  • Przeszłość dawno minęła; mogę pozwolić jej odejść i zrobię to
  • Teraz jestem już człowiekiem dorosłym, a nie przestraszonym dzieckiem.
  • Rany z przeszłości nie muszą stale krwawić.
  • Nie będę niepotrzebnie koncentrował się na tym, co było; skupię się natomiast na tym, co jest i co może się zdarzyć.
  • Będę postępował jak asertywny dorosły, nawet jeśli czasami czuję się jak przestraszone dziecko.
  • Jeśli zauważę, że sam siebie deprecjonuję, będę ćwiczył zmianę sposobu mówienia, zastępując negatywne wyrażenia pozytywnymi.

Możesz się uwolnić od bolesnej przeszłości.
Wiecej w książce: Jak nie wpaść w depresję – Arnold A. Lazarus, Clifford N. Lazarus
Za: deon.pl
A to rady dotyczące uwolnienia się od bolesnej przeszłości ze strony: zwierciadło.pl
Carol Orsborn, psycholożka i autorka 21 poczytnych książek, doradza pisemne ćwiczenia, które zadziałają na naszą podświadomość w ten sposób, że pozbędziemy się dawnych żali.
1. Pisz pamiętnik
Ludzie piszą pamiętniki z wielu powodów. Niektórzy robią to, aby wyrazić wdzięczność, inni chcą zachować doświadczenia zdobyte w ciągu dnia. Można pisać pamiętnik w celu rejestrowania i przetwarzania żalu. To skuteczne ćwiczenie, które pomaga się wydostać z pułapki przeszłości. Możesz od tego zacząć pisanie pamiętnika. Kiedy wypiszesz przeszłe i obecne zdarzenia, które są źródłem twoich uraz, twoja podświadomość odpowie uwolnieniem dawnych negatywnych emocji. Dlatego to trudne ćwiczenie, ale potrzebne do tego, by oczyścić stare rany. Bez wiedzy, co one kryją, nie uzdrowisz ich.
2. Zrób mistrzowską listę żali
Jeśli nie chcesz opisywać trudnych wydarzeń w pamiętniku, możesz to zrobić w szybszej i bardziej skondensowanej formie. Zrób listę swoich rozczarowań życiowych. Napisz, co złego zrobili ci inni i jak prześladuje cię pech. Potem podziel listę na punkty, z którymi możesz coś zrobić i na takie, które masz zaakceptować bez żadnych działań. Następnie wybierz te, którymi chcesz zająć się najpierw i weź się za to. Komu masz coś powiedzieć, wyjaśnić, wykrzyczeć, przebaczyć, przeprosić? Nie musisz tego robić osobiście, chodzi o to, żebyś dała upust emocjom. Możesz płakać, krzyczeć bądź skopać kanapę.
3. Opisz siebie jak w powieści, której czas akcji rozgrywa się za 5 lat
Minęło 5 lat, jesteś bohaterką powieści, więc twoje życie może wyglądać dowolnie. Jak byś wyglądała? Co byś czuła, robiła, myślała, gdybyś już uwolniła się od dawnych żali? Wczuj się w tą postać i przez kilka dni staraj się nią być w swoim obecnym życiu.
4. Napisz modlitwę
Jeśli czujesz, że trudno ci puścić dawne żale, bo nie umiesz wybaczyć, napisz modlitwę. Wyobraź sobie Siłę Wyższą zgodnie z twoim wewnętrznym jej obrazem i na kartce poproś o pomoc. Wzbudź w sobie zaufanie i odczytaj modlitwę. Uwierz, że kłopot został już rozwiązany, bo twoje dawne żale już cię opuściły.

Ja swoją terapię zaczęłam rok temu. Wczorajsza wizyta rozwaliła mnie totalnie. W pewnym momencie chciałam wyjść, trzasnąć drzwiami, szpetnie przekląć. Czy to zrobiłam? Nie. Siedziałam potulnie i tłumaczyłam się! Nienawidzę tej uległości. Nienawidzę a pozwalam na to, żeby ktoś bawił się moimi emocjami. Jestem silna na papierze, po fakcie, ukryta za słowami, które tak łatwo mi napisać. Ukrywam się tak, jak kiedyś przed ojcem, później mężem i teraz kiedy zostałam sama ze strachem przed powrotem męża. Przeszkadza mi to wycofanie. Płaczę i obwiniam siebie a powinnam … No właśnie. Wiem co powinnam, ale króluje strach i to nieprawda, że nie chcę – ja się boję, ja nie umiem, ja… Znajomy powiedział mi niedawno, że nie pozwalam się nikomu zbliżyć do siebie. Buduję wokół siebie mocny dystans. Ja tego nie widzę, ale on jest kolejną osobą, która to zauważyła. Nie wiem, czy przezwyciężę mój strach, czy on zwycięży mnie. Na razie wygrywa on.
Pamiętnik piszę. Piszę bloga. Wprowadzę w życie punkt 2,3 i 4. Wszystko jest lepsze od tego, co czuję teraz.
 
Komentarze (2) Napisane przez w kategorii Internet

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Korekta - Więcej grzechów nie pamiętam, ale nie żałuje. Postrzeganie świata.

W piątek "popełniłam" wpis. W sobotę dokonałam korekty. Wpis był bardzo osobisty, nawet za bardzo. Dręczył mnie przez całą sobotę i po powrocie do domu został przeniesiony do kosza. Ci, którzy zdążyli go przeczytać i poczuli się zniesmaczeni - trudno. Może takie doświadczenie też było nam potrzebne. Więcej grzechów nie pamiętam, ale nie żałuję.
Zaczęłam studia podyplomowe. Kierunek, który bardzo mnie interesuje.  Nowe doświadczenie, nowi ludzie, nowe miejsce i stara ja, mała Anula w wielkim mieście - w Warszawie. Jest OK.
Kiedy mieliśmy zajęcia, przez otwarte okna wdzierał się krzyk demonstracji, która przechodziła pod oknami Instytutu. Kongres Nowej Prawicy - kongres może i nowy, ale agresja stara i zapiekła z ogromną domieszką nienawiści. Dużo krzyku o biciu, czerwonych młotach i sierpach. Nienawiść i pogarda i to ma być nowe?! To stare i ohydne. Język nienawiści kwitnie...
Każdy postrzega świat swoimi oczami.
Przeczytałam ostatnio opowieść o "Krowich plackach i posągu Buddy" i tak jakoś mi się skojarzyło, niechcący (a może nie).  Oto opowieść:
"Jeśli Twój umysł jest czysty, świat, w którym żyjesz też będzie dobry i pełen harmonii. Widząc w drugiej osobie demona, fundujesz sobie życie w piekle. Jeśli zobaczysz w drugim człowieku anioła, będziesz żył w niebie.
Pewnego dnia Su zaprosił przyjaciela, mistrza, na herbatę. Usiedli po turecku na podłodze, delektując się smakiem herbaty i gawędząc.
- Powiedz, do kogo jestem podobny? - zapytał Su.
- Przypominasz Buddę - odpowiedział mistrz.
Su uśmiechnął się i rzekł:
- Hmm, ty za to wyglądasz jak krowi placek!
Mistrz zaśmiał się, ale nic nie powiedział. Su uznał, że udało mu się zwyciężyć tanim kosztem. Wrócił do domu i nie kryjąc satysfakcji , opowiedział o wszystkim siostrze.
- Bracie, to ty przegrałeś! To jak postrzegasz świat zależy od twojego umysłu. To, że mistrz powiedział, że przypominasz Buddę świadczy o tym, że jego umysł jest umysłem Buddy. To, że ty widzisz w nim krowi placek, świadczy jedynie o tym, że twój umysł to jedne wielkie łajno! - śmiała się dziewczyna.
Su zawstydził się i zrozumiał, że przegrał z mistrzem w potyczce na słowa.
Nasze zachowanie uzależnione jest od postawy umysłu. Jeśli twój umysł jest zanieczyszczony, w drugiej osobie też będziesz widział tylko brud. Jeśli jednak w twoim umyśle jest budda, każdego kogo spotkasz będziesz traktował jak prawdziwego Buddę. To umysł warunkuje postrzeganie świata - jeśli patrzysz na świat z żalem , gdziekolwiek byś się udał, wszędzie będzie ponuro i nieciekawie; jeśli w twym sercu święci słońce, świat też jest pełen blasku."
Fragment tekstu pochodzi z  książki: Chiński zen droga szczęścia i spokoju, Wu Yansheng, Wydawnictwo Olesiejuk, 2014, s. 153